sobota, 14 kwietnia 2012

Wenobrak i zupka z serków

Nespearl skończyłam. Brakuje w nim jeszcze kilku guziczków, po które nawet dziś się wybrałam do mojej ulubionej pasmanterii. No to w mieście jakieś biegi zorganizowali i nie dotarłam do celu. Tak, że Nespearl musi troszkę poczekać na swoją premierę.
Poza tym problem mam z nowym projektem. Od Mamy dostałam śliczną białą włóczkę. Od kilku dni myślę co z niej upleść. Wiem tylko, że ma być to lekka ażurowa narzutka na lato, ale brak pomysłu na szczegóły. I tak siedzę, przeglądam jakieś stare gazety z wzorami, szperam w internecie, myślę i nic wymyślić nie mogę.



A to mój dzisiejszy obiad. Dobrze, że wczoraj zupy nagotowałam (chociaż nie jestem zwolenniczką zup), bo dziś przyjmuję pokarmy tylko w formie płynnej (to przez gardło:/).
No to zapraszam na zupę z serków topionych.
Prosta i szybka w przygotowaniu.
Do wody wrzucamy kostkę rosołową, gotujemy wywar. Odlewamy tak z pół szklanki gorącego rosołku, rozpuszczamy w nim serek topiony (na 1,5 litry wody dałam 1 tubkę serka, ale jednak było troszkę za mało). Do rosołku w garnku można dorzucić startą marchewkę i ze 2-3 pieczarki. Gotujemy przez chwilę, dodajemy rozpuszczony serek, zagotowujemy, dodajemy troszkę śmietany, doprawiamy do smaku. Najlepiej smakuje z groszkiem ptysiowym.
Smacznego:)

Mykam, w towarzystwie ..vexów, ...slisów itp specyfików dalej myśleć nad nowym sweterkiem.
Miłego sobotniego wieczorku:)

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Strażak Żarek

Dziś, w dniu, w którym wody leje się dużo, będzie o tych, którzy wodę leją zawodowo:)

Wyzwanie rzucił Brat Strażak starszy:
- Siostra, a taki breloczek z pieskiem strażakiem potrafisz zrobić?
- Jasne.
W przypływie weny wyciągnęłam pudełko z kolorowymi kordonkami, poszukałam maskotki Żarka, pomyślałam jak temat ugryźć i zaczęłam dziergać.

Powstał piesek jeszcze nie strażak. Najwięcej namęczyłam się nad główką, bo za nic w świecie nie chciała mi wyjść mordka pieska:)

"Ubranie" go to już była bułka z masłem:)




Brat Strażak starszy z Pieska strażaka jest zadowolony:)
Mokrego Dyngusa:)

sobota, 7 kwietnia 2012

Kurczakowo, zajączkowo, kolorowo

"Babaczek napiekłam, Tobie zostawiam dekorowanie" - usłyszałam kilka dni temu w słuchawce. Hmm.. coś by wymyślić...
To wymyśliłam babeczki okolicznościowe:





Również kilka dni temu, jak zwykle, przez przypadek, gdzieś w necie zobaczyłam uroczą dekorację świąteczną.
Pooglądałam, pomyślałam i telefon do Mamy:
- Słuchaj, sprawę mam.
- No co tam?
- Jak placki na święta piec będziesz to skorupek z jajek nie wyrzucaj, tylko mi zostaw, ok?
- Dobrze - usłyszałam w słuchawce uśmiech typu: "oho, coś wymyśliła".
Kolejny krok: zasiać rzeżuchę. I to tak żeby szybko wyrosła. Poczarować musiałam, ciepło jej zapewnić, a jednocześnie nie przegrzać.
Udało się. W piątek miałam już śliczną rzeżuszkę.
I na tym planowanie się skończyło. Miałam rzeżuchę, miałam skorupki, reszta była radosną improwizacją. Oto efekty:





Wesołych Świąt!!!