piękne, słoneczne, sobotnie popołudnie
więc i drzwi balkonowe na oścież otwarte - wietrzę mieszkanie
aż tu nagle, jak nie zapachnieje
tak cudnie, domowo
ktoś ciasto piekł takie aromatyczne
ehhh ci sąsiedzi...
no i się zdenerwowałam
bo ja tak zjadłabym takie ciasto, a nie wiem do której sąsiadki zapukać
i nawet margaryny nie mam w lodówce
i nawet margaryny nie mam w lodówce
to rach-ciach do sklepu (dobrze, że nam tego owada pod nosem postawili w końcu)
a godzinkę później innym sąsiadom zagrałam na nerwach
a raczej na nosie;)
a raczej na nosie;)
i specjalnie okno w kuchni szeroko otworzyłam






