sobota, 24 kwietnia 2010

Pewnego słoncznego dnia

pijąc popołudniową kawę z mojego ulubionego kubka oraz zajadając ciasteczka owsiane rozmyślałam.

Rozmyślałam o robótkach. Zaczęte mam 3 projekty, w różnym stadium zaawansowania i jakoś do żadnego nie mam obecnie zapału. Potrzebowałam jakiegoś bodźca, projektu krótkoterminowego, którego efekty będą szybko widoczne. I tak oto powstał Alfred:

Szybko odnalazł się w nowej roli, ba... nawet mu się spodobało:)

Tak więc od dziś, będzie mi codziennie towarzyszył w pracy i pilnował kluczy.

Jednak zanim powierzyłam mu zadanie stróża, trochę pobaraszkował w moim pokoju i znalazł sobie przyjaciela. Pomimo duuuuuuuuuuuuużej różnicy w wielkości bardzo się polubili:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz