środa, 15 września 2010

O "drutowaniu"

W moim domu na drutach robiło się bardzo dużo. Od kiedy pamiętam Mama non stop coś dziergała, głównie sweterki dla nas:) Oj mieliśmy niezłą kolekcję. I ja, jako taka mała, bardzo mała dziewczynka też chciałam robić na drutach, jak Mama:D Początkowo, gdy jednak byłam jeszcze za mała, to Rodzicielka nabierała kilkanaście oczek, przerabiała pare razy i później ja wkraczałam do akcji i ROBIŁAM NA DRUTACH;) Moja robota wyglądała tak, że przewlekałam oczka z druta na drut, oczywiście bez przerabiania. Robota ma kończyła się, gdy już wszystkie oczka pogubiłam;) A i jeszcze nie mogłam pojąć, DLACZEGO zamiast przybywać, moje dzieło się zmniejsza????;) To takie moje pierwsze wspomnienia związane z drutami.
Niedługo później nauczyłam się już dziergać, tak że robótka się nie kurczyła;) a nawet jej przybywało;) W ostatnich latach dziergałam tak od czasu do czasu, dopiero rok temu na dobre zaprzyjaźniłam się z robótkami. I polubiłam szydełko.
A wy od kiedy dziergacie?

Oj jakoś tak mnie wzięło na wspominki. No wiecie, jesień i te sprawy;)
O drutach sobie przypomniałam ostatnio. Żeby to za szybko się nie zniechęcić (bo rok temu też próbowałam zrobić sweterek, ale chyba za trudny wzór wybrałam i po n-tej próbie skapitulowałam) i przypomnieć sobie “jak to szło” wybrałam wzór najprostszy z możliwych - czyli żadnego:) Ot zwykł prawe lewe:D Póki co jestem zachwycona, bo można dziergać tylko od czasu do czasu zerkając na robótkę i w między czasie oglądać tv. A i stworzonko rośnie jak na drożdżach:)

Oj dobra, już nie przynudzam, bo się sentymentalnie zrobiło:)


Chętnie poczytam o waszych początkach z robótkami:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz