Ostatni czas był dla mnie bardzo spokojny.
Miałam czas na dzierganie, czytanie oraz leniuchowanie.
Dziergałam, a w zasadzie nadal dziergam, bakłażanka. Z tym, że to już nie bakłażanek, ale złotek (nazwa robocza, jeszcze nie wymyśliłam lepszej). Przyjemnie się robiło w fiolecie, chociaż prucie też zaliczyłam, ale w pewnym momencie stwierdziłam, że to nie to. Zrobiłam próbkę ze złotej nitki, zapowiadało się obiecująco, więc zmieniłam kolor i dziergam dalej:) A raczej nie dziergam, bo na druty wskoczyły maleńkie czapeczki do sesji fotograficznych.
Skończyłam też czytać książkę pt. "Dziewczyna na Times Square" Paulliny Simons.
Opowieść nie do końca przypadła mi do gustu, początkowo wydawała mi się nudna, dopiero pod koniec akcja "rozkręciła się".
Niemniej postanowiłam sobie, z każdej przeczytanej książki, będę umieszczać tutaj chociaż jeden cytat, który będzie mądry, zabawny, albo przynajmniej mi się spodoba:)
(…) Teraz żyję na kredyt. Podobnie jak ty. Posłuchaj, jak brzmią twoje
dwa pytania. Starożytni Egipcjanie zadawali je sobie, by określić, jakie
życie czeka ich po śmierci.
- Po śmierci?
- Pierwsze z nich brzmiało: „Czy dawałeś radość?”. A drugie: „Czy znalazłeś radość w życiu?”.
Lily nie spuszczała z niego wzroku.
- Chyba pan żartuje.
- Zainteresowałem się filozofią dość późno – odparł – Do niedawna moim
jedynym hobby było wędkarstwo. Nawiasem mówiąc samo w sobie jest
transcedentalne, ale to już zupełnie inna sprawa. – Wstając z krzesła,
zapiął dres. W ręce oprócz karty Lily trzymał czapeczkę Yankees. –
Wstawaj z łóżka, Lily. Wracasz do domu. Nie obchodzi mnie, jak bardzo
jesteś chora. Wstawaj i żyj swoim życiem na kredyt. Idź szukać radości.
Idź ją rozdawać. (…)
A na koniec zapowiedź wiosny. Szukałam jej w ogrodzie... no coś tam się wykluwa... :)


Trzymajcie cię cieplutko:)