Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kulinarnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kulinarnie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 lipca 2016

rekinek i leśny mech, czyli spokoju ciąg dalszy:)

czerwiec zakończył się zupełnie inaczej niż się rozpoczął.
przede wszystkim zapanował spokój:)
kremowy sweterek ładnie przyrasta, w między czasie powstał kolejny wesoły rekin (do przygarnięcie klik)




a teraz czas na nowości:
po raz pierwszy upiekłam ciasto "zielony mech". dobre to!!! na pewno jeszcze powtórzę:D

i pierwszy lipcowy zachód słońca:)
fajnego weekendu:)

niedziela, 10 maja 2015

no zdenerwowali mnie strasznie...

piękne, słoneczne, sobotnie popołudnie
więc i drzwi balkonowe na oścież otwarte - wietrzę mieszkanie
aż tu nagle, jak nie zapachnieje
tak cudnie, domowo
ktoś ciasto piekł takie aromatyczne
ehhh ci sąsiedzi...
no i się zdenerwowałam
bo ja tak zjadłabym takie ciasto, a nie  wiem do której sąsiadki zapukać
i nawet margaryny nie mam w lodówce
to rach-ciach do sklepu (dobrze, że nam tego owada pod nosem postawili w końcu)
a godzinkę później innym sąsiadom zagrałam na nerwach
a raczej na nosie;)
i specjalnie okno w kuchni szeroko otworzyłam
a co! :)

niedziela, 1 czerwca 2014

niedzielne słodkości

prościej nie można:
biszkopt
zmiksowany ser z galaretką
 truskawka
galaretka
chyba stworzę cykl "niedzielne słodkości" ;)

niedziela, 18 maja 2014

moje nowe ulubione ciasto :)

drutowy kryzys obecnie mam
zielonej lenki zabrakło i trzeba dokupić
a pomysłów na inne robótki brak.
to ukręciłam ciasto z samych białek
i było przepyszne!!:)

środa, 6 listopada 2013

troszkę koloru

idealna kolacja w taki szary i ponury dzień
kolorowa zapiekanka
w roli głównej: kalafior, kurczak i papryka
Dobrego wieczorku:)

środa, 14 listopada 2012

Środa ze szczyptą chilli

Tak to jest jak się człowiek naogląda programów kulinarnych. W którymś padło hasło - ciasto czekoladowe z chilli (albo coś w ten deseń).
I musiałam zrobić swoją wersję.
Do podstawowego ciasta na muffinki dodałam 2 łyżeczki kakao, pół czekolady i pół łyżeczki zmielonego chilli.
Pyszne to wyszło.
Słodkie, szczypie w język, mniam mniam:)
Upieczone wczoraj, dziś zapakowałam do pracy - będą na drugie śniadanie:)
Dobrej czekoladowo szczypiącej środy;)

środa, 19 września 2012

Kolorowe crumble

Taki dziwny dziś dzień. Chandra czy coś podobnego się przyplątało.
To wyciągnęłam kolorowe foremki na muffinki. Wrzuciłam do nich dwa pokrojone jabłka i opruszyłam cynamonem. Na to kruszonka z dodatkiem posiekanych orzechów i wiórków kokosowych. 20-25 minut w piekarniku.
I...
tak jakby humor się troszkę poprawił;)
Szybko znikają:)
Miłego wieczorku:)

sobota, 18 sierpnia 2012

Sobota o smaku pomidora

Właściwie to wieeeeelu pomidorów. W ogródku Mama zasadziła "tylko" 8 odmian tych pysznych warzyw. A jak obłędnie pachną. Jeszcze nigdy nie udało mi się kupić pomidora, który miałby tak cudowny zapach, jak ten zerwany prosto z krzaczka.
Roślinki obrodziły, tak że należy coś z nimi zrobić. Jedna z odmian świetnie nadaje się na przetwory. Pomidory są twarde, mało wodniste i mają mikroskopijne pestki. Tak więc dziś, w ramach weekendowego odpoczynku, zrywałam, obierałam, kroiłam i układałam w słoikach. A kiedy już świat okryje biała pierzynka, czerwona zawartość niewielkich słoików, będzie zdrową bazą do sosów:D
 
Dobrej, może niekoniecznie pomidorowej, nocy;)

wtorek, 19 czerwca 2012

podpisałam sobie

Nie drutowo, ale również ręcznie robione.
Już dawno nagromadziłam sporo puszek po kawie. Z racji tego, że mam ograniczoną powierzchnię w kuchni, trzymałam w nich różne najpotrzebniejsze rzeczy.
Jakieś dwa lata temu wpadłam na pomysł, że je przemaluje (bo pstrokate strasznie były) i ładnie podpiszę - do tej pory musiałam zajrzeć do każdej, żeby znaleźć szukanego produktu. Zakupiłam farbę, pomalowałam, zostało podpisać. I wtedy pojawił się problem - jak to zrobić żeby było trwałe. Niczego nie wymyśliłam, więc nadal zaglądałam do każdej puszki, gdy czegoś szukałam. Tylko puszki już ładne, w kolorze kości słoniowej miałam:)
Dopiero niedawno trafiłam na super pomysł. O tutaj.
Jeden deszczowy wieczór i gotowe. Proste i użyteczne. I jakie wygodne!!!
Puszki i pojemniczki na przyprawy. tadam!!!




sobota, 14 kwietnia 2012

Wenobrak i zupka z serków

Nespearl skończyłam. Brakuje w nim jeszcze kilku guziczków, po które nawet dziś się wybrałam do mojej ulubionej pasmanterii. No to w mieście jakieś biegi zorganizowali i nie dotarłam do celu. Tak, że Nespearl musi troszkę poczekać na swoją premierę.
Poza tym problem mam z nowym projektem. Od Mamy dostałam śliczną białą włóczkę. Od kilku dni myślę co z niej upleść. Wiem tylko, że ma być to lekka ażurowa narzutka na lato, ale brak pomysłu na szczegóły. I tak siedzę, przeglądam jakieś stare gazety z wzorami, szperam w internecie, myślę i nic wymyślić nie mogę.



A to mój dzisiejszy obiad. Dobrze, że wczoraj zupy nagotowałam (chociaż nie jestem zwolenniczką zup), bo dziś przyjmuję pokarmy tylko w formie płynnej (to przez gardło:/).
No to zapraszam na zupę z serków topionych.
Prosta i szybka w przygotowaniu.
Do wody wrzucamy kostkę rosołową, gotujemy wywar. Odlewamy tak z pół szklanki gorącego rosołku, rozpuszczamy w nim serek topiony (na 1,5 litry wody dałam 1 tubkę serka, ale jednak było troszkę za mało). Do rosołku w garnku można dorzucić startą marchewkę i ze 2-3 pieczarki. Gotujemy przez chwilę, dodajemy rozpuszczony serek, zagotowujemy, dodajemy troszkę śmietany, doprawiamy do smaku. Najlepiej smakuje z groszkiem ptysiowym.
Smacznego:)

Mykam, w towarzystwie ..vexów, ...slisów itp specyfików dalej myśleć nad nowym sweterkiem.
Miłego sobotniego wieczorku:)

sobota, 7 kwietnia 2012

Kurczakowo, zajączkowo, kolorowo

"Babaczek napiekłam, Tobie zostawiam dekorowanie" - usłyszałam kilka dni temu w słuchawce. Hmm.. coś by wymyślić...
To wymyśliłam babeczki okolicznościowe:





Również kilka dni temu, jak zwykle, przez przypadek, gdzieś w necie zobaczyłam uroczą dekorację świąteczną.
Pooglądałam, pomyślałam i telefon do Mamy:
- Słuchaj, sprawę mam.
- No co tam?
- Jak placki na święta piec będziesz to skorupek z jajek nie wyrzucaj, tylko mi zostaw, ok?
- Dobrze - usłyszałam w słuchawce uśmiech typu: "oho, coś wymyśliła".
Kolejny krok: zasiać rzeżuchę. I to tak żeby szybko wyrosła. Poczarować musiałam, ciepło jej zapewnić, a jednocześnie nie przegrzać.
Udało się. W piątek miałam już śliczną rzeżuszkę.
I na tym planowanie się skończyło. Miałam rzeżuchę, miałam skorupki, reszta była radosną improwizacją. Oto efekty:





Wesołych Świąt!!!

niedziela, 1 kwietnia 2012

Leniwa niedziela..

Nawet bardzo leniwa.
Pogoda nie sprzyjała aktywności na zewnątrz, toteż oddałam się błogiemu lenistwu.
Oprócz lenistwa były naleśniki z dżemem jeżynowym i serkiem oraz Nespearl nabrał jako takich kształtów:)





A już jutro zaległy NYC:)

środa, 21 grudnia 2011

hej, ludzie idą święta


Ostatnio za mną wszędzie chodzi ta piosenka. Aż do znudzenia:)
Ale też wyjątkowo w tym roku czuję atmosferę przedświąteczną i równie wcześnie rozpoczęłam przygotowania do świąt. I tak na przykład ponad tydzień przed świętami miałam już upieczone i udekorowane pierniki oraz przygotowane ozdoby. Na moim drzewku gościć w tym roku będą aniołki. Podpatrzone na wielu blogach, zinterpretowane po swojemu:) Niewiele ich jest,niewielkie są (mają ok 4-5cm) ale za to każdy w innym kolorze:)





O!! i pierniki zrobiłam. Udekorowane już nawet są. Jejku, a ile frajdy było przy ich dekorowaniu. To naprawdę dobry sposób na obudzenie w sobie dziecka - dużo pierników, polewa czekoladowa, migdały, draże, wiórki kokosowe, kolorowe posypki, kto-co-ma, dobry humor i trochę chęci. Polecam:)



Pozdrawiam przedświątecznie:)