poniedziałek, 3 maja 2010

O weekendzie majowym, kolorach tęczy, wiatraczku i wyścigu

Długi majowy weekend już za nami. Długi, bo od czwartku do wczoraj. I bardzo dobrze, że od czwartku, bo dzięki temu zyskałam dwa dni pięknej pogody. Wtedy to mogłam podziwiać uroki wiosny, napawać się powietrzem przepełnionym zapachem kwitnących drzewek owocowych, rozkoszować zielenią.





Pszczółki korzystając z pięknej pogody i obfitości kwiatów, pracowicie przynosiły miód:

A jakby kolorów wokół było mało, na naszym stole, przy filiżance kawy zagościł barwny kawałek ciasta:

Weekend majowy byłby nieważny, gdyby nad naszym niebem nie pojawiły się balony. Już od jedenastu lat w okolicy organizowane są Zawody Balonowe, tak więc każdy z mieszkańców w pierwszych dniach maja z ciekawością spogląda w niebo i wypatruje kolorowych punkcików. A gdy już je wypatrzy ma nadzieje, że tym razem latające punkciki będą coraz większe i większe, aż w końcu wylądują tuż obok, na działce u sąsiada. Niestety wiatr lubi płatać figle i często znosi balony w przeciwnym kierunku, niż tego sobie życzą mieszkańcy;) Ba, często warunki atmosferyczne wogóle nie pozwalają na start balonów.
Drugą imprezą organizowaną w okolicy jest wyścig. I pomimo tego, że w majowy weekend organizowany jest dopiero drugi raz (w poprzednich latach impereza odbywała się jesienią) to już na dobre wpisał się w atmosferę tych dni i nikomu nie przeszkadza hałas jaki panuje wokół:)

Tak oto minęły dwa dni. A w niedzielę przybyła burza i popsuła się pogoda. Wtedy to wzięłam w dłonie mojego przyjaciela: szydełko i przystąpiłam do realizacji planu: pokończyć pozaczynane robótki. Plan zrealizowałam w 100% :) A i tak już mam pomysły na 3 kolejne bluzki plus 3 breloczki... tylko żeby nie zaczynać znów wszystkiego na raz...
Owoce pracy pokaże następnym razem, a teraz jeszcze wiatraczek z kramów. Typowy odpustowy:D Będzie służył jako straszak na gołębie.. mam nadzieje, że się go będą bać;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz